Belfort - recenzja

18.07.2017
Belfort

Czy wyobrażałeś sobie kiedyś jak buduje się miasta w światach fantasy? Jeśli tak - to koniecznie musisz zagrać w Belfort. Jeśli nie - sam jesteś sobie winien. I ewentualnie również możesz zagrać w Belfort.

Każdy gracz dostaje w grze swój własny zestaw krasnoludów, elfów no i surowce na początek. Naszych robotników będziemy wysyłać  na poszczególne pola akcji(każdy po kolei po jednym), oraz po surowce. Każdy będzie też budował budynki, które są podstawowym mechanizmem dającym punkty zwycięstwa w rozgrywce. Budowle można bowiem budować w każdej z 5-ciu dzielnic miasta Belfort. Czemu to ważne? Otóż, w grze będziemy dostawać punkty za kontrolowanie poszczególnych dzielnic. Kto ma najwięcej znaczników w danej dzielnicy ten dostanie tam najwięcej punktów (co za niespodzianka), ale będą też nagrody za 2gie i 3cie miejsce. Oprócz tego punkty przyznawane są za kontrolowanie największej liczby elfów, krasnoludów i gnomów.

Mechanizm liczenia punktów (który za dwa drugie miejsca daje więcej punktów niż za jedno pierwsze miejsce) powoduje, że nie możemy się skupiać tylko na jednej dzielnicy. Z drugiej jednak strony za miejsce trzecie przyznawane są już tylko punkty symboliczne. To oznacza, że w grze trzeba dobrze kombinować, żeby wszystko zoptymalizować.

W naszej ostatniej rozgrywce w ramach Spotkania z Grami Planszowymi, wszyscy gracze skarżyli się na błędy jakie popełnili. Wynika to z faktu, że gra daje dość sporo możliwości, więc jest wiele miejsc w których się można pomylić. Negatywna interakcja jest dość niska, a więc przeważnie za fakt, że coś nam nie wyszło, możemy winić tylko siebie.

Komu można polecić Belfort? Cóż.. gra jest dość wymagająca pod względem dokonywanych wyborów, więc to atrakcja dla trochę starszych i bardziej wymagających graczy. Jeśli czujesz się na siłach, to zamów ją w ramach naszego Spotkania z Grami Planszowymi i ciesz się całym jej urokiem.

Newsletter

Bądź na bieżąco!

Napisz do nas

W Trakcie Gry